W kategorii: Opinie

Choć byliśmy zaskoczeni samym porodem - że to już...  2 dni przed terminem porodu, w niedzielę, przyjechali na kawkę rodzice Rafała. Mnie w nocy bolał trochę brzuch, ale nie na tyle, żebym nie mogła spać;) Około godz. 12:00-13:00 zaczęły się regularne skurcze, które o 14:00 były już dosyć silne, wykorzystaliśmy opieranie się o partnera i meble;) To plus oddech przynosiło sporą ulgę. Ale wytrwałam tylko do 15:00, kiedy skurcze pojawiały się co 5 minut. Dojazd na Polną trwał trochę, także, gdy dotarliśmy miałam już skurcze co 3 min i rozwarcie na 8cm i od razu trafiłam na salę porodową. Trafiłam też na świetną położną, która miała zaraz skończyć swój dyżur. Ominęło mnie skakanie na piłce i inne atrakcje, na które tak liczyłam. I musiałam niestety leżeć na boku, żeby główka małej odwróciła się odpowiednio, co było baaardzo bolesne (nie pomogło oddychanie ani obecność Rafała i w momencie odwracania główki po prostu wrzeszczałam:(
Nagle zachciało mi się spacerku do toalety (uczucie parcia na pęcherz;) i równie szybko jak się tam znalazłam, wracałam - już z pomocą położnej i Rafała z powrotem;) i się zaczęło...
było już zdecydowanie łatwiej - 3 skurcze i 3 razy parcie na każdym skurczu i mała była już z nami (nie taka mała, bo 3630 i 10 punktów), ale to pewnie też za sprawą małego nacięcia, którego nie czułam już właściwie tydzień po porodzie;)

Paulina, Rafał i Lenka